fbpx

Czy jest asertywność, a czym na pewno nie jest

Czy jest asertywność, a czym na pewno nie jest

Prawdy i mity na temat asertywności | MagdaMeyer.eu - Jak zarządzać zmianą

Czym jest asertywność

Asertywność to temat, wokół którego narosło wiele mitów. Z jednej strony to coś pożądanego i właściwego. To, że ktoś: „jest asertywny”, kojarzy się z pewnością siebie i niesie ze sobą nutę uznania. Z drugiej, istnieje przekonanie, że asertywny, to ktoś arogancki i nieuprzejmy i kto zawsze wymusza na innych to czego chce.

A tak naprawdę asertywność to sposób komunikacji oparty na szacunku, zarówno dla siebie, jak i dla drugiej strony. Na tym właśnie polega jej wielka wartość, że bierze pod uwagę obie strony. Nie jest to ani arogancja typu: “okno będzie otwarte, bo ja tak chcę, a że jestem asertywny to nie ustąpię”, ani podporządkowanie się komuś innemu z założeniem, że ja się liczę mniej. Obie strony liczą się tak samo.

To, że asertywność kojarzy się z arogancją, wynika z tego, że czasem ktoś wraca po weekendowym kursie asertywności i nagle jego zakres słownictwa ogranicza się do słowa „nie”. Po kilku dniach wszyscy mają dosyć. Tyle, że to czego się nauczył, nie ma nic wspólnego ze zdrową asertywnością. Zwykle powód takiego zachowania jest bardzo prosty – ktoś, kto trafia na taki kurs, to osoba, która  od dawna miała kłopot z powiedzeniem „nie”. Czasem nie potrafiła powiedzieć „nie” przez lata. I teraz jest jak wahadło, które wychylone zbyt mocno w jedną stronę, gdy tylko zostanie wpuszczone, nie zatrzyma się w zwykłej pozycji tylko gwałtownie wychyli w przeciwnym kierunku. I tak samo, ktoś po kursie asertywności jest jak wahadło, bardzo długo wychylone w jedną stronę – zakazu mówienia „nie’, teraz puszczone z uwięzi, wychyla się bardzo mocno w stronę skrajnie przeciwną – mówienia wyłącznie „nie”. Dopiero, jak już się wybuja miedzy tymi skrajnościami, to znajdzie pozycję równowagi i dopiero wtedy będzie to, o co chodzi.

To malutkie słówko „nie”

Ale czasem bywa tak, że samo słówko „nie”, jest z założenia niemile widziane i uważane za niegrzeczne. Można je powiedzieć najuprzejmiej w świecie, a jednocześnie być uznanym za osobę arogancką, za samo tylko użycie tych skromnych 3-ch literek. Niektórzy po prostu nie akceptują wobec nich „nie” i nie ma znaczenia czego sprawa dotyczy. Czasem jesteśmy tak wychowywani, że to słówko bywa zakazane, jakby było czymś groźnym i niebezpiecznym.

Ale słowo „nie” nie jest atakiem na kogoś, jest normalną częścią relacji międzyludzkich. I co więcej jest ich niezbędną częścią, a przynajmniej niezbędną częścią zdrowych relacji. Słowo “nie” informuje drugą osobę, co dla Ciebie jest ważne. Daje jej możliwość, aby o Ciebie zadbać, a bez tego słowa takiej możliwości by nie miała.

Słowo „nie” mówi o tym gdzie są twoje granice: fizyczne, emocjonalne, słowne czy jakiekolwiek. Na co pozwolisz wobec siebie, a na co nie. Bo nie musisz pozwalać wszystkim i na wszystko. A jeśli ktoś ci powiedział inaczej, to nie była to prawda.

Dzięki „nie” możesz wybrać z jakimi ludźmi chcesz przebywać, jak często się z nimi widywać i co jeść na obiad.

Bez „nie” zdrowe życie nie byłoby możliwe. Nie ma też żadnej osoby, której nie możesz powiedzieć „nie”. Oczywiście mogą być tego różne konsekwencje, ale zawsze masz wybór.

Arogancja a asertywność

O tym, czy coś jest arogancją czy asertywnością, decyduje nie to, że powiesz „nie”, ale jak to swoje „nie” przedstawisz. Czy respektujesz przy tym prawo drugiej osoby do jej wyborów i godnego traktowania, czy nie.

Bo szacunek dla drugiej osoby, to nie jest zgadzanie się na wszystko i robienie zawsze tego czego ona czy on chce. Szacunek, to pozwalanie, aby podejmowała w życiu własne decyzje bez obawy przed karą, bez zastraszania, poniżania i obarczania jej poczuciem winy. Ale przede wszystkim szacunek nie należy się jedynie „tym innym”, on tak samo przysługuje i Tobie. I kiedy o tym pamiętasz, to jest właśnie asertywność – działanie i komunikowanie się w taki sposób, aby szanować siebie i jednocześnie pamiętać o szacunku dla innych. Jeżeli któregoś z tych elementów zabraknie, to nie jest zdrowy kontakt między ludźmi. Wtedy zamiast niego jest po jednej stronie zbytnia uległość, a po drugiej przemoc lub wręcz tresura.

Tresera w cyrku nie interesuje czy cyrkowy słoń ma ochotę tańczyć. Ma tańczyć czy chce czy nie. Jego rolą nie jest być żywym słoniem, ale być posłusznym i ładnie tańczyć. Nie ma w tym miejsca na zdanie słonia. Wyobrażasz sobie reakcję tresera, jeżeli słoń ośmieliłby się powiedzieć „nie”, nawet cichutko? A jeżeli słoń w końcu  uzna, że ma dość i zareaguje gwałtownie, to narobi szkód w cyrku i treserowi i sobie.

I podobnie jest w życiu.

Ani jedno ani drugie się nie opłaca. Ani grzeczne tańczenie przez lata tych samych kroków, dlatego, że muzyka gra i ktoś tego oczekuje, ani zniszczenie cyrku i nastraszenie ludzi, bo ktoś ma już tak dość ulegania, że nie panuje nad sobą. To co biedny słoń może zrobić? Po prostu przestać tańczyć. Nie ulegać i nie wymuszać.

Ludzie mają więcej możliwości niż słoń. I to jest właśnie miejsce na asertywność. Czyli spokojne, ale konkretne, mówienie o swoich oczekiwaniach, potrzebach, pragnieniach, a także spokojne przyjmowanie do wiadomości punktu widzenia drugiej strony, w tym odmowy tego czego chcesz.

To jest miejsce na stawianie granic, które pokazują innym dokąd mogą ingerować w Twoje życie, a odkąd już nie. Ale jednocześnie to dbanie o to, aby nie przekraczać też cudzych granic.

Bo asertywność to jest dbanie o własne interesy nie naruszając przy tym praw drugiej strony do okazania jej szacunku. Nie krzyk ani arogancja. To wiara w to, że masz prawo dbać o siebie, a że wyrazem szacunku dla drugiej osoby będzie to, w jaki sposób o swoje potrzeby zadbasz (forma w jakiej to zrobisz i respektowanie jej wyborów), a nie to, że nie zadbasz. Asertywność to po prostu technika zdrowej komunikacji między ludźmi

I dlatego warto być asertywnym. Zarówno dla siebie jak i dla innych.

 

error: Ta treść jest chroniona. Nie można jej kopiować.